~ EMILY ~
Jechałam na tej karuzeli cała spięta.
O jakie SOS chodziło Kate? Moi rodzice coś się domyślili? Widzieli ją albo jej
rodziców? Chciałam do niej zadzwonić, ale była już nasza kolej na tą karuzelę.
Wolałabym na nią wcale nie iść, ale nie chciałam martwić Harry’ego. Bawiłabym
się świetnie, gdyby mi to cały czas nie zaprzątało głowy. Kiedy Harry poszedł z
chłopakami po lody, czekałyśmy za nimi na ławce. Przeprosiłam je na chwilę i
odeszłam kawałek. Wybrałam numer Kate.
- Halo? – zapytała nerwowo.
- Co się stało?
- Emily, nie mam dla ciebie fajnych
wiadomości – zaczęła.
- No mów, szybko! – ponagliłam ją.
- Twoja mama była dzisiaj na zakupach,
spotkała moją mamę.
Przeraziłam się! Totalnie!
- W ogóle miałam taki opierdol, że
głowa boli. Pokłóciłam się z nią, że opowiadam bzdury twojej mamie o tym ich
wyjeździe na wyspy. Ale to jest nic, twoja mama pytała się o nasz wyjazd, a że
moja nic o tym nie wiedziała, wiesz co się stało. Spodziewaj się telefonu od
swojej mamy. Przepraszam cię, że tak wyszło.
- To nie twoja wina, Kate. Będę
musiała powiedzieć jej prawdę. Jak tylko wrócę do hotelu, zadzwonię do niej na
Skypie.
- Ona się wścieknie! Wiesz o tym!
- Wiem, Kate… Ale co ja teraz mogę?
Jestem głupia, przecież ile razy moja mama jechała na zakupy i spotykała twoją
mamę, bo później jechały gdzieś na kawę czy coś. Ale dlaczego akurat teraz…
- Emily, jak jej wszystko wyjaśnisz to
powinno być dobrze. Wiesz, jaka jest twoja mama. Ona zrozumie. Może na początku
się wścieknie, będzie przerażona, bo ona nawet nie wie, z kim tam jesteś… No bo
z kim jak nie ze mną?
- No z światową gwiazdą – zaśmiałam
się nerwowo.
- Powiesz jej prawdę?
- Nie wiem, czy mogę.
- Musisz.
- Wiem, kończę, Kate. Harry się zbliża
– powiedziałam szybko, dostrzegając go nieopodal.
- Jasne, baw się dobrze i pamiętaj,
będzie dobrze. Daj mi później znać, jak to się skończyło – powiedziała Kate.
Rozłączyłam się. Szybko skierowałam
się w stronę ławki. Usiadłam i uśmiechnęłam się do zbliżającego się Harry’ego,
który niósł dwa ogromne lody.
- Z kim gadałaś? – zapytał ciekawy.
- Z Kate, taka babska pogawędka –
zaśmiałam się.
- Nie umiesz bez niej tygodnia
wytrzymać?
- A wyobraź sobie, że nie umiem –
powiedziałam.
Harry wręczył mi wafelek z lodem.
- Wstawaj – rozkazał.
Co? No wstałam, a on usiadł na moim
miejscu. Przyciągnął mnie do siebie, bym usiadła na jego kolanach. Uśmiechnęłam
się do siebie.
- Ale masz kościste kolana –
zażartowałam.
- Co? Myślałem, że to twoja dupa –
zaśmiał się, przez co dostał ode mnie z pięści w ramię. – Okej, okej, już nic
nie mówię.
- Dopiero jedna karuzela za nami,
jeszcze z dziesięć – powiedział Niall.
- Coś mi się wydaję, że sam na nie
pójdziesz – zaśmiałam się.
- No bez jaj, idziecie ze mną.
Już szliśmy z powrotem do hotelu.
Dałam się namówić Niallowi i pojechałam jeszcze na kilku karuzelach, chociaż
naprawdę później tego żałowałam, bo myślałam, że zwrócę wszystko, co dzisiaj
zjadłam. Porobiliśmy sobie trochę zdjęć razem. Mam nawet kilka zdjęć z Sophią i
chłopakami. Bałam się rozmowy z mamą. I to dodatkowo wykręcało mi żołądek.
Postanowiliśmy, że po powrocie do hotelu zjemy jakiś obiad czy coś, później
trochę odpoczniemy, a wieczorem widzimy się w hotelowym basenie. No i wzięcie
stroju kąpielowego nie było złym pomysłem. Przyda się. Jedliśmy sobie lekki
obiad w restauracji, kiedy przyszedł Paul i się do nas dosiadł.
- No czołem – powiedział.
Każdy mruknął coś na przywitanie.
- Jutro zaczynamy od samego rana –
zaczął. – O 11:00 mamy próbę w studiu, o 15:00 jest wywiad. Wyjeżdżamy o 10:00
i lepiej żebyście byli już gotowi, bo za nikim nie będziemy czekać, zrozumiano?
- Jasne – powiedzieli chłopacy,
opychając się.
- Żebyście dzisiaj znów nie balowali –
rozkazał. – A właśnie, gdzie jest Zayn?
- Nie mamy pojęcia, powiedział, że ma
dla Perrie jakąś niespodziankę, ale nie powiedział gdzie są – oznajmił Liam.
- Co?! – wrzasnął Paul. –
Niespodziankę?! – zagrzmiał ponownie. – Nie wierzę, że to zrobił…
- Co masz na myśli? – zapytał
rozbawiony Styles.
- Nie wiem, czy mogę wam powiedzieć,
to ściśle tajne – zaśmiał się Paul.
- No mów, co on zrobił?
- Oświadczył się jej – szepnął po
cichu po chwili zastanowienia, czy to dobry pomysł, aby to powiedzieć.
- Nie pierdol! – krzyknął Niall, który
zachłysnął się sokiem.
Wszyscy zaczęli się śmiać i
niedowierzać. Ale o co chodzi? Po chwili Paul już się ulotnił, wymuszając na
chłopaków przysięgi, żeby się nie wygadali, że wiedzą to od niego. My też się
po chwili zaczęliśmy zbierać do swoich pokojów. Harry chyba zauważył, że jestem
spięta, bo w windzie cały czas się mnie pytał, co mi jest. Nie powiedziałam mu
o tym, o czym gadałam z Kate. Zaraz się dowie, bo będę dzwonić do mamy. Ale
miałam stresa! Weszliśmy do naszego apartamentu, włączyłam od razu laptopa.
Odczytałam milion wiadomości od mamy, że mam natychmiast do niej zadzwonić, co
się ze mną dzieje i tak dalej… No to wybrałam jej kontakt z listy. Czekałam jak
na ścięcie.
- Halo?! – wrzasnęła mama.
Harry wytrzeszczył na mnie oczy.
- Gdzie ty jesteś? Z kim ty jesteś?
Jak mogłaś mnie tak okłamać?! – zagrzmiała. – Dlaczego nam to robisz?
Uwierzyliśmy ci, pozwoliliśmy jechać! A ty nas tak kłamiesz!
- Mamo… Jestem w Nowym Jorku, tyle, że
nie z Kate. Jestem tu z… moim chłopakiem, mamo – powiedziałam.
- Co? Jakim chłopakiem? Od kiedy ty
masz chłopaka? – zdziwiła się.
- Och, mamo… Ten chłopak, który po
mnie przyjechał to wcale nie jest chłopak Kate. To jest mój Harry – szepnęłam.
- Nie rozumiem cię, dlaczego mi o tym
nie powiedziałaś! – krzyknęła. – Jak wrócisz, masz szlaban, wstępnie do końca
życia!
Zaśmiałam się. Ile ja już miałam
takich szlabanów do końca życia?
- Nie powiedziałam wam, bo wiem, że
byś mi nie pozwoliła z nim tutaj jechać, jeżeli nawet go nie znasz –
powiedziałam.
- A dlaczego go nie znam? – zapytała.
- Bo… bo to bardzo szybko się dzieje.
- Jesteście tam sami? – zapytała mama
dociekliwie.
- Nie, jest cały jego zespół, czterech
innych chłopaków, oni też wzięli swoje dziewczyny – powiedziałam spokojnie.
- Co? Jaki zespół? On jest w jakimś
zespole?
No gdybyś ty, mamo, wiedziała…
- A założyli sobie taki zespół i sobie
śpiewają – powiedziałam, a Harry momentalnie zaczął się histerycznie śmiać.
- Skarbie, nigdy nie wybaczę ci tego,
co zrobiłaś! Jak tata się dowie…
- To mu nie mów, proszę!
- Nie zmuszaj mnie do kłamstwa, moja
droga Emily… - powiedziała moja mama ostrym tonem.
- Mamo, jak tata się dowie, będzie mi
kazał natychmiast wrócić, a jak? Przecież nie mogę, wracam dopiero w środę –
szepnęłam, błagając ją wzrokiem, by się zgodziła.
- Zastanowię się. Nie mogę uwierzyć,
że to zrobiłaś. Wyszłam przed mamą Kate na kompletną idiotkę!
- Wiem, przepraszam…
- Pokażesz mi chociaż tego twojego
chłopaka? – zaśmiała się.
- Przecież już go widziałaś –
powiedziałam, szczerząc się.
- Wtedy to był chłopak Kate, nie
zwróciłam na niego jakoś szczególnie uwagi.
- Jasne, chodź tu – zaśmiałam się,
wyciągając ręce do Harry’ego, który opierał się o barek w drugim końcu pokoju.
Bezgłośnie powiedział ‘ja? nie’ ale po
chwili przyszedł. Usiadł obok mnie.
- Dzień dobry, pani Green – powiedział
i się skromnie uśmiechnął.
- Oj, policzymy się jak wrócicie –
zaśmiała się.
- Harry wraca dopiero za miesiąc –
powiedziałam, czego natychmiast pożałowałam.
W końcu tego nie musiała wiedzieć…
- Co? Jak to?
- Mają trasę koncertową – wyjaśniłam.
- To aż taki wielki zespół? – zdziwiła
się mama.
- No można tak powiedzieć, nucisz
czasami ich piosenki – zaśmiałam się.
- Co ty opowiadasz? – drążyła mama.
- Mniejsza z tym – syknęłam.
Byłam już nieco zdołowana tym
wszystkim. Ale mama na szczęście zmieniła temat. I zaczęła nas wypytywać, jak
się bawimy. Co robiliśmy, jakie mamy plany. Nie wierzę, ale zaczęła mi mówić o
Chrisie, że cieszy się, że kogoś sobie znalazłam, że może w końcu zapomnę o tym
draniu. Nie wierzę, że powiedziała to przy Harrym, który naprawdę wyglądał na
skrępowanego. Skarciłam ją, że ma już przestać o tym gadać, a ona jakby nigdy
nic, nie wiedziała o co mi chodzi. No wow. Dzięki, mamo. Jesteś najlepsza na
świecie.
- Nie powiem tacie, co odwaliłaś, o
ile sam się nie dowie – powiedziała mama na końcu rozmowy.
- Jasne, dzięki, mamuś – szepnęłam,
skromnie się uśmiechając.
- Trzymajcie się – powiedziała, po
czym zaczęła się śmiać.
- Co? – zapytałam zdziwiona.
- Chciałam powiedzieć, żebyś
pozdrowiła Kate, ale przecież jej tam nie ma – powiedziała, kręcąc głową z
własnej głupoty.
- No dobra, pozdrowię jak będę z nią
gadać, kocham cię, pa – powiedziałam.
Rozłączyłam się. Harry zaczął się
histerycznie śmiać i oparł głowę o oparcie kanapy, trzymając się za brzuch.
- Przestań, to nie jest śmieszne,
Styles – syknęłam, ale widząc jak dławi się ze śmiechu, też zaczęłam się śmiać.
- Jest, jest – wygęgał. – Dowiedziała
się o tym po dwóch dniach – dodał.
- No co, no…
- Mogliście lepiej opracować to
kłamstwo – powiedział.
- No weź już przestań. Tym razem nam
nie wyszło – syknęłam.
Jak mogłam do tego dopuścić. Oby tata
się o tym na razie nie dowiedział. Prawdę i tak będę mu musiała powiedzieć, ale
wolałabym dopiero jak wrócę.
- Ale widzę, że ty niegrzeczna jesteś,
tak kłamać rodziców – powiedział Styles, przysuwając dłoń do twarzy, udając
zadumanego.
- Zaraz cię uduszę – powiedziałam i
się na niego rzuciłam.
Tak mnie ten debil okręcił, że
siedziałam dupą na kanapie, wyciągnęłam nogi na wzdłuż jej, ale plecami już
opierałam się o jego kolana. Przygarnął moją głowę do swojej piersi.
- Będę za tobą tęsknił jak stąd
pojedziesz – szepnął, a mi się żołądek wywrócił.
- Nie przypominaj mi na razie, jest
dopiero czwartek , mamy jeszcze prawie cały tydzień dla siebie – powiedziałam,
patrząc w jego oczy.
- Ale to będzie praktycznie cały
miesiąc – wyjaśnił.
- Wiedziałam, na co się piszę –
zaśmiałam się.
Bardzo mi się nie podobało to, ze nie
będę go widzieć tyle czasu, no ale cóż, to uczucie… to coś jest silniejsze ode
mnie.
- Ale masz mi tu nie szaleć – dodałam
po chwili. – Nie jesteś już wolny – wyszczerzyłam się.
- Będę do ciebie codziennie dzwonić –
obiecał.
- No ciekawe, czy będziesz miał czas.
Jak wygląda taka trasa? Próby, spotkania z fanami i cały czas koncerty?
- Dokładnie tak, między tym jeszcze
jakieś wywiady i inne gówna.
- Gówna? Myślałam, że kochasz to
robisz.
- Jasne, że kocham – zaśmiał się. –
Ale czasami mnie to przerasta. Myślę, że tak ma każda gwiazda.
Zsunęłam delikatnie ciało z jego
kolan, ułożyłam tam tylko moją głowę. Patrzyłam w jego oczy z dołu. Były takie
duże. Hipnotyzujące.
- Jesteś taka piękna, wiesz?
Zaśmiałam się. Chyba nigdy mu się nie
znudzi zasypywanie mnie komplementami.
- A jak powiem, że wiem, to
przestaniesz już mi to powtarzać? – zażartowałam.
Schylił się i pocałował mnie w usta.
- Nie – powiedział.
Tak nam zleciał dzień do wieczora.
Harry pogadał jeszcze ze swoją mamą, trochę z siostrą. Podziwiam go. Naprawdę
nie wiem, czy ja bym tak długo wytrzymała bez swojej rodziny. To musi być
ciężkie. Trochę się później wygłupialiśmy, przesłałam zdjęcia z telefonu na
komputer. Harry ze swojego też mi przesłał. Na aparacie też miałam trochę, więc
wszystko wrzuciłam do jednego folderu. Na szybko je przejrzeliśmy, kiedy do
drzwi zaczął ktoś pukać. Wstałam i poszłam je otworzyć. Ukazała mi się Sophia.
- Hej, idziecie czy nie? – zapytała,
ukazując mi jakąś torbę.
- Och, tak jasne, ale to już? –
zdziwiłam się.
Jeszcze się w ogóle nie wyszykowaliśmy
na ten basen.
- No już, już – zaśmiała się.
- Dobra, wiecie co, to wy może nie
czekajcie na nas, zaraz zejdziemy – powiedziałam.
- No jak chcecie – oznajmiła. – Ale
się pospieszcie, jasne?
- Jasne, jasne – zaapelowałam.
Zamknęłam drzwi i podeszłam do kanapy.
Schyliłam się nad Harrym i dałam mu buziaka. Jak w Spidermanie normalnie.
- Zbieramy się? – zapytałam do jego
ucha.
- Nie chcę mi się – zaśmiał się. – Ale
idziemy, jasne – powiedział, po czym wstał.
Poszliśmy razem do sypialni w
poszukiwaniu swoich strojów. Wzięłam tutaj moje najlepsze bikini. Dwuczęściowe,
trzykolorowe, wiązane na szyi. Cudowne, kochałam je! Poszłam do łazienki je
założyć, a na to założyłam sukienkę, żeby później szybko móc ją zdjąć i
wskoczyć do tej czystej wody. Do torby włożyłam ręcznik i jakieś tam pierdoły.
Między innymi telefon.
- Ja jestem gotowa – powiedziałam.
- No to idziemy – oznajmił Harry i
złapał mnie za rękę.
Miał przewieszony ręcznik na szyi,
luźne spodenki. Wyglądał naprawdę seksownie. Miał sporo tych tatuażów.
- Chyba nie pójdziesz tam bez
koszulki? – zapytałam zdziwiona.
- A czemu nie? – zaśmiał się.
Zamknął za nami drzwi. Skierowaliśmy
się w stronę windy. Harry wcisnął guzik na samym dole. Poczułam jak zjeżdżamy
na dół. Staliśmy tak w windzie bez słowa, czasami posyłając sobie głupie
uśmieszki. Zabawny. Kiedy w końcu się
zatrzymaliśmy, wyszliśmy przez drzwi, które się rozsunęły. Harry wziął mnie za
rękę i chwilę szliśmy korytarzem. Ukazał nam się duży hol, było w nim pełno
przyrządów do ćwiczeń, bieżnia i takie tam inne gówna. W rogu były ogromne,
przezroczyste drzwi. Widziałam za nimi niebieskie płytki, więc to musiało być
tutaj. I miałam rację, bo zaraz Harry pociągnął mnie w tamtą stronę.
Przeszliśmy przez nie. Ukazał mi się duży, prostokątny basen. Ale obok niego
był następny, okrągły, ten był chyba bardziej rekreacyjny. Było też kilka
okrągłych jacuzzi. Na leżakach czekali na nas już wszyscy. Był nawet Zayn z
Perrie i jej koleżanki. Podeszliśmy do nich.
- No stary, gratuluję – powiedział
Harry i podszedł do Zayna, przytulając go i klepiąc po plecach.
Ucałował Perrie w policzek i wrócił do
mnie.
- Na co czekasz? – zapytał, cmokając
mnie w kącik ust. – Który leżak wybierasz?
- Na moje to wszystkie są takie same –
zaśmiałam się i położyłam torbę na jednym z nich.
Dziwnym trafem znajdował się obok
Sophii.
- Trzymałam go dla ciebie – zaśmiała
się.
- Ach, dzięki – wyszczerzyłam się.
Wyjęłam ręcznik i rozłożyłam go na
leżaku.
- Dlaczego jeszcze nie jesteście w
wodzie? – zapytał Harry.
Poczułam jego silne ramiona na mojej
talii. Uniósł mnie.
- Hej, zostaw mnie! – krzyknęłam przerażona,
pewna tego, co chce ze mną zrobić.
Zaczął się tylko śmiać. Skierował się
do basenu i mnie po prostu wrzucił do wody. Co za idiota! Nawet nie zdjęłam sukienki
i sandałków! Wynurzyłam się z wody, a on się głupio śmiał i mi pomachał.
- Ciepła woda? – zapytał bezczelnie.
- Lodowata! – krzyknęłam. – Pomóż mi,
idioto! – dodałam po chwili, płynąć do brzegu basenu.
Widziałam na filmach, że tak robią. A
co tam. Kiedy podał mi rękę, pociągnęłam go z całej siły do siebie, uważając,
by mi się nie wyślizgnął. Kiedy tylko wpadł do wody, szybko się podciągnęłam i
wyszłam z basenu, pospiesznie idąc do leżaka. Kiedy się wynurzył usłyszałam
tylko ciche warknięcie. Chyba dotyczyło temperatury wody.
- Ciepła? – zaśmiałam się.
- Gorąca! – zakpił.
Zaczęliśmy się śmiać. Zdjęłam z siebie
mokrą sukienkę i buty. Po chwili zauważyłam jak koleś zmierza w moją stronę.
Wyszczerzyłam się do niego.
- Przegięłaś – oznajmił, siadając na
swój leżak. – Czy ktoś jeszcze chce natychmiastowe orzeźwienie?
- Nie, dzięki – zaśmiała się Sophia.
Wstała z leżaka i pociągnęła za sobą
Liama. Podeszli do brzegu i razem wskoczyli do wody.
~ HARRY ~
Wyglądała nieziemsko! Jej ciało jest
po prostu idealne, nie ma żadnych wad. Powstrzymywałem się jednak od głupich
komentarzy, bo wszyscy byli z nami. Ale od kiedy ściągnęła z siebie tą
przemoczoną sukienkę, nie mogłem oderwać od niej wzroku i chyba to zauważyła.
- Co się tak gapisz? – zaśmiała się.
- Nie mogę? Chyba jesteś moja –
powiedziałem.
Zarumieniła się.
- Nie wiem jak ty, ale ja idę popływać
– oznajmiła i wstała z leżaka.
Podbiegła do dużego basenu i wskoczyła
do niego na główkę. Chyba lubiła pływać, bo dwie długości przepłynęła w
ekspresowym tempie. Cały czas ją obserwowałem, gadając o głupotach z
chłopakami. W końcu postanowiliśmy, że wszyscy idziemy do wody. No i tak
zrobiliśmy. Nikt, zupełnie nikt nie został na leżaku. Wskoczyliśmy do dużego
basenu i zaczęliśmy się wygłupiać.
_________________________
rozdział świetny, jak zwykle ! :) może nawet dobrze, że jej mama się dowiedziała :D czekam na nowy rozdział :) sun
OdpowiedzUsuńdziękuję :):*
UsuńHaha komentarz Harry'go i Emily najlepsze.Super rozdział.
OdpowiedzUsuńdziękuję :):*
Usuńswietny rozdzial, ale oni do siebie pasuja<3
OdpowiedzUsuńteż tak sądzę <3
UsuńCudownee. <3
OdpowiedzUsuńdziękuję ! :*
Usuńmegaaaa rozdzial:* uwielbiam ich!!
OdpowiedzUsuńszybko szybko nastepny !
OdpowiedzUsuńprosze dodaj nowy rozdzial :* prosze prosze :*
OdpowiedzUsuńkiedy nastepny rozdział? Czekam niecierpliwie :D
OdpowiedzUsuń