~ EMILY ~
Dziewczyny były przed moim domem i machały do mnie.
- No świetnie się urządziłaś! – krzyknęła Emma, widząc jak usiłuję doskoczyć do furtki.
- Mało śmieszne.
Podeszły do mnie i mi pomogły.
- To był ten twój Harry? – zapytała Rose.
- Żaden mój, jasne? – syknęłam.
- Widziałam jak się z nim rozczulałaś na pożegnanie – zagaiła Kate.
- Przestań, zwykły przyjacielski buziak.
- Oczywiście - zakpiła. - Ale ma furę - dodała.
- Oj tam, długo czekacie? – zapytałam, otwierając drzwi od mojego domu.
- W sumie to nie, dopiero przyszłyśmy.
- Super, idźcie do mojego pokoju, zaraz przyjdę.
Skierowałam się do salonu, żeby przywitać się z rodzicami. Siedzieli i oglądali jakiś film. Charlotte bawiła się lalkami.
- Cześć, wróciłam – powiedziałam i oparłam się o komodę.
- Długo cię nie było, nic nie jadłaś przed wyjściem – zauważyła mama.
- Zjadłam na mieście, teraz będę siedzieć w moim pokoju w dziewczynami – powiedziałam i skierowałam się na górę.
- Tylko nie siedźcie za długo, bo już jest późno! – krzyknął tata z dołu.
Pewnie mama mu to kazała powiedzieć. Na pewno. Doszłam do pokoju i otworzyłam drzwi. Dziewczyna wybałuszyły na mnie swoje wielkie oczyska, a po chwili znów skierowały wzrok na komputer.
- Po co oglądałaś w necie Stylesa z One Direction? – zapytała Rose, a moje serce zabiło szybciej.
O Boże, nie chciałam im jeszcze o nim mówić. A z resztą i tak by mi nie uwierzyły.
- Tak sobie – odparłam. – Gdzieś na niego trafiłam, a czemu pytacie?
- A nic, nie wyłączyłaś przeglądarki, gdy ostatnim razem zamknęłaś laptopa.
Głupia ja.
- Swoją drogą nawet przystojny on jest – powiedziała Kate, uważnie się mu przyglądając.
- Łe tam, według mnie najprzystojniejszy jest Zayn – syknęłam i usiadłam na łóżku.
Nie będę się przecież podniecać Harrym, bo jeszcze coś sobie pomyślą. Wiedzą, że chłopak od potrącenia mnie ma na imię Harry, więc wolę nie prowokować losu. Drzwi od pokoju się otworzyły i weszła mama z wielką tacą. Przyniosła sok, szklanki i jakieś ciastka w misce.
- Dzień dobry, pani Green – powiedziały niemal równocześnie.
- Witajcie, dziewczynki – odpowiedziała z uśmiechem. – Częstujcie się – dodała, kładąc tacę na moim biurku.
Po chwili wyszła. Musiałam im jeszcze powiedzieć o moim szlabanie. Położyłam się na łóżku, ale oparłam się na łokciach, by lepiej widzieć dziewczyny.
- Mam szlaban na imprezy – powiedziałam, robiąc jedną z moim min.
- Pierdolisz? – zapytała Emma.
- Nie, będziecie musiały bawić się beze mnie. Po tym całym czymś, co mi się stało z nogą, wkurwili się i dali mi szlaban.
- Do końca wakacji w sumie zostały dwie takie imprezy – zaczęła Kate.
- Jedna, Nick odwołał swoją – zauważyła Emma.
- No to tym bardziej.
- Jezu, nie chcę mi się myśleć nawet, że niedługo będziemy musiały wrócić do tej jebanej szkoły – syknęłam i spojrzałam w sufit.
- Nie wspominaj mi nawet o tym – powiedziała Kate. – Opowiedz nam lepiej o tym wczorajszym wieczorze.
- Dobra, ale włącz jakieś radio w necie, bo nie chcę, żeby mama cokolwiek słyszała – rzuciłam i przewróciłam się na bok, nadal podpierając się łokciem.
- No to mów – ponagliła mnie Rose z ciekawością wyrysowaną na twarzy.
- Wracałam wczoraj z imprezy. Nie wiem, która dokładnie to była, druga? – zaczęłam. – Szłam powoli i w sumie nie patrzyłam przed siebie, bo strasznie źle mi było.
- Ta, wczoraj przed wyjściem nawet wymiotowałaś – przypomniała mi Kate.
Zmierzyłam ją tylko zimnym spojrzeniem.
- No i weszłam na pasy, nawet się nie oglądając czy coś jedzie. No i jechało. On jechał. Harry. No i jebłam na ziemię, ale w miarę szybko zahamował, także po prostu mnie puknął – powiedziałam.
- Jak to brzmi – zaśmiały się dziewczyny.
- Żałosne jesteście, dzieci – syknęłam. – No i podleciał do mnie i próbował mnie postawić na nogi, ale w końcu zaprowadził mnie do auta i powiedział, że pojedzie ze mną na pogotowie – ciągnęłam. – No i dojechaliśmy na to pogotowie, musiałam spalić fajkę z nerwów. Później miałam jakieś śmieszne prześwietlenie, w ogóle najlepsze – przerwałam i się poprawiłam na łóżku. – Lekarz wziął nas za parę. Ale już mu nic nie mówiłam. Później to poszliśmy do auta, zawiózł mnie do domu i jeszcze trochę siedzieliśmy pod moim domem, gadając sobie – skończyłam.
Dziewczyna patrzyły na mnie z wyczekiwaniem.
- No co? – zapytałam.
- No opowiadaj dalej – powiedziała Kate.
- Ale co?
- No dzisiaj.
- Och, wczoraj jeszcze zapytał czy jestem głodna, ale ja już byłam zmęczona i powiedziałam, że innym razem. W ogóle wziął mój telefon, że niby chce wpisać mi swój numer, ale zadzwonił z mojego na swój i mój numer też miał – zaśmiałam się.
Dziewczyny obserwowały mnie i z zaciekawieniem słuchały mojej historyjki.
- No i dzisiaj napisał mi smsa rano, później się zapytał czy mam czas od 16, no i się zgodziłam. Chciał mnie wziął na obiad albo kolację, ale chciałam po prostu kebab i pojechaliśmy z kebabem do parku. Siedzieliśmy sobie tam aż do teraz. Gdyby nie taka romantyczna sytuacja, jaka się zdarzyła pewnie nadal byśmy tam siedzieli, ale już chciałam wracać – powiedziałam i zamknęłam oczy, wracając do tej chwili.
- Jaka romantyczna sytuacja? – zapytała Emma.
- Proszę cię, nie bądź głupia, całowali się – odpowiedziała jej Kate tonem jakby była królową świata.
Otworzyłam oczy ze zdumienia.
- Tak, całowaliśmy się. I było cudownie – powiedziałam. – I chciałabym powiedzieć, że w porę się opamiętałam, ale tak nie było, bo całowaliśmy się i wcale nie chciałam przerywać, po prostu, żeby nie wyjść na idiotkę to to przerwałam – wyjaśniłam.
- Ale dlaczego?
- Bo tak się składa, Kate, że to ja go pocałowałam, nie on mnie.
- Ale cię nie odepchnął.
- Może z grzeczności – syknęłam.
- Ale ty wymyślasz, kobieto – Rose złapała się na głowę.
- No i chciałam jechać do domu, więc mnie odwiózł. No i to on mnie pocałował na pożegnanie. Powiedział, że może się jeszcze zobaczymy – uśmiechnęłam się szeroko.
- Słodko – zapiszczała Emma.
- Kiedy się znów spotykacie? – zapytała Kate.
- Jejku, nie wiem, nie mam pojęcia – odpowiedziałam szybko. – On… sprawia wrażenie trudno dostępnego człowieka, jakby non stop miał coś na głowie – skwitowałam.
- To straszne – powiedziała Rose teatralnym tonem.
- No także z tego nic nie będzie – powiedziałam. – Wyrwę jakiegoś na imprezie u Tylera na którą mam się zamiar wymknąć – zaśmiałam się. – To za dwa tygodnie, powinnam już być sprawna, żeby wyjść przez okno – wyszczerzyłam się.
- Ale z ciebie szaleniec – zauważyła Kate.
- Oj tam – walnęłam w nią poduszką.
- A co tam u was, jak tam Walter, Rose? - zapytałam.
- Nic z tego nie będzie, facet marzył tylko o tym, by dotknąć moich cycków, powiedziałam mu, że ma spadać – zaśmiała się. – I jakoś płakać nie będę.
- A właśnie, Emy, widzieliśmy dzisiaj Chrisa z tą swoją lafiryndą – syknęła Kate.
- Ona jest okropna, brzydka, w ogóle co on w niej widzi… - dodała Emma.
- Spokojnie, dziewczyny, nie chcę o nim słyszeć ani słowa – otrząsnęłam się.
Nienawidziłam słyszeć o moim byłym chłopaku. Jak sobie pomyślałam, że byłam z nim tyle czasu, zanim prawda wyszła na jaw…
~ HARRY ~
Nie wierzę, że to zrobiła. W życiu bym nie pomyślał, że mnie pocałuje! I to na pierwszym spotkaniu! To znaczy, wcale się nie skarżę. Ona jest naprawdę piękna. Cieszę się, że na nią trafiłem. Szkoda tylko, że w takiej nietajnej sytuacji.
- O czym tak myślisz? – zapytał Niall, wciągając już chyba czwartego hamburgera.
- O tym, jakim cudem możesz tyle zmieścić w żołądku – wymyśliłem na poczekaniu.
- We wtorek wyjeżdżamy na cały bity miesiąc, czaicie to – przyszedł podekscytowany Zayn.
- Czaimy, Stany są nasze! – krzyknął Liam.
Pstryknąłem zdjęcie obżerającemu się Niallowi i zaraz już znalazło się na Instagramie. Co za gość.
- Spotkałeś się dzisiaj z tą dziewczyną, co nie? – zapytał Liam.
- Ta, a co?
- Nic, tak tylko pytam, nie było cię cały dzień w domu – zauważył.
- Fajnie się z nią spędzało czas, ale już jestem zmęczony, więc wybaczcie – powiedziałem i wyszedłem z salonu.
Skierowałem się do mojej sypialni i odpaliłem laptopa. Wszedłem na twittera i odpisałem kilku fanom. Wpisałem w googlach Emily Green i poszukałem jej konta na facebooku. Zacząłem oglądać jej zdjęcia, ale większość miała zablokowanych, tylko dla znajomych. Napisałem do niej wiadomość. Miałem konto jako ktoś zupełnie inny, miałem niewielu znajomych, bo tak to już jest w świecie gwiazd, na naszych profilach były jakieś wiadomości potwierdzające, że to my, ale moje imię i nazwisko w facebookowym świecie brzmiało Harry Williams.
Harry Williams: Cześć skarbie :D
Niedługo musiałem czekać na wiadomość.
Emily Green: Nie jestem Twoim skarbem, skarbie :)
Czyli domyśliła się, że to ja.
Emily Green: Ale masz nazwisko w sieci :D
Harry Williams: Ale domyśliłaś się, że to ja :D Co robisz?
Emily Green: A co mam robić? Siedzę na dupie :D Właśnie pożegnałam się z przyjaciółkami :)
Harry Williams: Myślałaś trochę o mnie? :P
Emily Green: Nie pochlebiaj sobie :D Ale tak, myślałam i opowiedziałam przyjaciółkom o Tobie :D Ale umknął mi fakt, że masz na nazwisko Styles, jesteś jednym z piątki z One Direction i jesteś gwiazdą :D
Harry Williams: Jaką tam gwiazdą… :D Haha, mogę Cię zaprosić do znajomych?
Emily Green: A na co jeszcze czekasz? :D
Kliknąłem zaproś, a gdy potwierdziła, zacząłem oglądać resztę jej zdjęć. Ten uśmiech! Jedno zdjęcie najbardziej przykuło moją uwagę… Było z chłopakiem. Oznaczony był jakiś Christopher Lovegood. Nie wspominała, że ma chłopaka, a na zdjęciu tulili się do siebie.
Emily Green: NIE WIERZĘ !!!
Harry Williams: Nie krzycz :D W co nie wierzysz?
Zaraz dostałem linka do portalu plotkarskiego. Gdy kliknąłem w niego ukazało się nasze zdjęcie z parku i wielki nagłówek: NOWA MIŁOŚĆ STYLESA? Nauczyłem się już nie wchodzić na tego typu strony i nie przyszłoby mi do głowy, że będzie tam nasze wspólne zdjęcie.
Harry Williams: Nie denerwuj się, nie widać Cię wcale :) Było już ciemno, a zdjęcie zrobiono naprawdę z dużej odległości.
Emily Green: Ja pierdolę.
Harry Williams: Nie przeklinaj, dziewczynie nie wypada :D
Emily Green: No co Ty nie powiesz?
Zacząłem czytać krótką notkę pod zdjęciem.
NOWA MIŁOŚĆ STYLESA? HARRY Z ONE DIRECTION SZYBKO SIĘ OTRZĄSNĄŁ PO ROZSTANIU Z TYLOR SWIFT. JESZCZE NIEDAWNO PISALIŚMY O TYM, ŻE KUPIŁ JEJ PIERŚCIONEK I BŁAGA JĄ O DRUGĄ SZANSĘ. JAK SIĘ OKAZAŁO TO TYLKO PLOTKA. HARRY STYLES SPĘDZIŁ ROMANTYCZNIE CAŁE DZISIEJSZE POPOŁUDNIE I WIECZÓR Z DZIEWCZYNĄ ZE ZDJĘCIA. KOJARZYCIE JĄ? BO MY WCALE. CZEKAMY NA WIĘCEJ ZDJĘĆ TEJ OTO SŁODKIEJ PARY, BYĆ MOŻE HARRY W KOŃCU SZCZĘŚLIWIE SIĘ ZAKOCHAŁ. NIE POZOSTAJE NAM NIC INNEGO JAK MU TEGO ŻYCZYĆ! SWOJĄ DROGĄ CZY PASOWALI DO SIEBIE Z TYLOR? OD POCZĄTKU W TYM ZWIĄZKU BYŁY PROBLEMY.
Jasne. Skąd oni mogą to wiedzieć?
Emily Green: Halo, jesteś?
Harry Williams: Ta, czytałem co tam o nas napisali :D
Emily Green: Beznadzieja, w co ja się wpakowałam. Na tym zdjęciu jesteśmy jeszcze tak cholernie blisko. Myślałam, że masz wyczulony wzrok jak ludzie robią Ci zdjęcia!
Harry Williams: Być może to była ta dziewczyna, która chciała ze mną zdjęcie.
Emily Green: Jasne, ciekawe czy ma ich więcej. Mam nadzieję, że dziewczyny nie wpadną na to i mnie na tym zdjęciu nie rozpoznają. A teraz idę spać, dobranoc.
Harry Williams: Spokojnie :) I słodkich snów :*
Zielona kropka obok jej nazwiska zniknęła. Zamknąłem laptopa i po wzięciu szybkiego prysznica poszedłem spać. To był piękny dzień.
~ EMILY ~
Wylogowałam się z facebooka, ale wcale nie poszłam spać. Czytałam stado komentarzy pod tym wpisem. Niektórzy życzyli mu szczęścia. Cieszyli się jego szczęściem i tak dalej, ale jakim szczęściem do cholery? Przecież nie jestem żadną jego dziewczyną. Gorsze było to, że dużo dziewczyn miało dość czytania o podbojach Stylesa, chyba są o niego zazdrosne. Inne się przekrzykiwały, że Harry jest ich własnością. No chore. Przyglądnęłam się temu zdjęciu. Było widać mój bok, całej twarzy nie, za grosz mnie nikt na tym zdjęciu nie rozpozna, chyba że wstawią inne. Muszę teraz przeglądać portale plotkarskie? Jezus, co mnie spotkało. Chyba muszę go usunąć z moich planów na następny tydzień, miesiąc, rok, na wieki! Nowa miłość Stylesa, też mi sobie. Śmiechu warte. Być może Harry w końcu szczęśliwie się zakochał, haha. Ta, na pewno. Plany na jutro? Spotkać się z dziewczynami, albo odwiedzić babcię w Wembley. O tak, odwiedzę sobie obrzeża Londynu. Może wezmę ze sobą Kate, moja babcia ją ubóstwia. W sumie dawno u niej nie byłam. Ciekawe co u dziadka słychać, czy codziennie dba o swój ogródek. Kotlety dziadka, mam nadzieję, że trafię na ich obiad, bo kocham je u nich jeść. Najważniejsze postanowienie na jutro to NIE MYŚLEĆ O HARRYM STYLESIE. Koniec. Dobranoc.
Rano obudziłam się dosyć wcześnie jak na mnie. W wakacje trudno było mnie wywalić z łóżka przynajmniej przed 11:00. Zeszłam na dół, wszyscy jeszcze spali, ale po chwili zszedł tata uszykowany już do pracy.
- Zrobić ci kawę? – zapytałam, bo robiłam też sobie.
- Nie, dziękuję, już jestem spóźniony – powiedział, wyciągając z lodówki butelkę soku.
Ucałował mnie i wyszedł. Zrobiłam sobie kanapki z żółtym serem i pomidorem. Wzięłam je sobie na górę, by przy oglądaniu telewizji na spokojnie je sobie zjeść. Na szczęście mama jeszcze spała, nie tolerowała jedzenia w sypialni, według niej na jedzenie jest miejsce tylko w kuchni albo jadalni. No jak sobie chcesz, mamo, ja tobie nie bronię tam jeść. Po zjedzonym śniadaniu wyruszyłam pod zimny prysznic. Lodowata woda pomaga mi na moją zwichniętą kostkę. Chociaż zauważyłam już poprawę, mogłam prawie normalnie chodzić. Co prawda, bolała mnie przy tym, ale nie wyglądałam już jak idiotka. Styles nie urządził mnie tak tragicznie, zawsze mogło być gorzej. STOP, nie myśl o nim. Po prysznicu zaczęłam się ogarniać. Wysuszyłam włosy, delikatnie pomalowałam rzęsy, ubrałam szorty i luźną bluzkę z H&M, którą w nie włożyłam. Spięłam włosy w kucyka. Założyłam moje ulubione conversy i wyglądałam jak jakaś skejtówa, ale co tam, lubiłam się czasem tak ubrać. Dodatkowo przewiązałam głowę bandamką, zrobiłam sobie z boku kokardkę. Cudnie. Przydałaby się do tego jakaś sportowa torba. Wyjęłam z szafy moją ulubioną, z Lonsdale London z brytyjską flagą. Byłam gotowa do wyjścia chociaż nie za bardzo miałam dokąd iść. Jak spojrzałam na zegarek było przed 10:00. Postanowiłam zadzwonić do Kate.
- Pobudka, nie spać! – krzyknęłam do słuchawki, kiedy odebrała.
- Walnij się w ten pusty łeb – syknęła sennym głosem.
- Jedziesz ze mną na Webley? – zapytałam od razu. – Babcię chcę odwiedzić – wyjaśniłam.
- No ale to teraz?
- No może nie w tej chwili, ale za maksymalnie godzinę – powiedziałam.
- Jezusie, okej – powiedziała.
- Metro jest o 10:40, dasz radę w 40 minut?
- Zdążę, nie martw się – powiedziała. – Ale daj mi już spokój, bo muszę ogarnąć dupę, do niedługo – dodała i się rozłączyła.
No to już mam plany. Poszłam do sypialni moich rodziców. Mama już wstała, ale była w łazience. Zapukałam w drzwi.
- Mamo, jadę dzisiaj do babci – krzyknęłam.
- O której?
- No w sumie to zaraz – stwierdziłam.
- No nie ma sprawy, ale wróć wieczorem, żeby ci nie przyszło do głowy, żeby u nich nocować – powiedziała.
- No dobra, będę wieczorem.
Odpaliłam jeszcze laptopa i sprawdziłam facebooka i twittera. Wczorajsza wiadomość od Stylesa, nieprzeczytana.
Harry Williams: Spokojnie :) I słodkich snów :*
Nie będę już odpisywać, to nieważne. W sumie to nic ciekawego od wczorajszego wieczoru się nie działo. Ludzie powstawiali trochę zdjęć z imprezy u Kevina i mnie na kilku oznaczyli. Wyglądałam jak idiotka, Boże. Zamknęłam laptopa, bo już mi się nie chciało tego oglądać. Postanowiłam wyjść wcześniej z domu, bo już nie wiedziałam, co z sobą zrobić.
Na dworze było strasznie gorąco. Po całych wakacjach byłam już strasznie opalona, ale słońce chyba sądziło, że jeszcze mi mało. Dobrze, że spięłam włosy, w rozpuszczonych bym się ugotowała. Szłam powoli i ostrożnie ulicą. Moja noga nie była jeszcze do końca sprawna i nie chciałam jej dodatkowo obciążać. Powoli spacerkiem doszłam do stacji metro, tej najbliższej mojego domu. Usiadłam na ławce przed, w cieniu i spokojnie czekałam na Kate. W sumie niedługo powinna być, zawsze przychodzi przed czasem, ale zważając na to, że jak zadzwoniłam dopiero się obudziła, miałam nadzieję, że się nie spóźni. Następny kurs na Wembley jest dopiero za półtora godziny. Ale już w oddali widziałam pędzącą w moją stronę Kate. Była czerwona na twarzy.
- Emily, Emily, chodź tu, bo cię uduszę! – krzyknęła.
Wstałam i zaczęłam iść w jej stronę. Ona już wyciągnęła telefon z kieszeni i odblokowała. Kiedy do mnie podeszła pokazała mi na ekranie zdjęcie. MASAKRA. Na zdjęciu byłam ja. Ja i Harry Styles. To było TO zdjęcie.
- Co to jest? – udałam, że nie wiem o co chodzi.
- Kate, to Twoja bluzka – powiedziała Kate. – A to jest Harry, mówiłaś, że ten chłopak ma na imię Harry – dodała szybko.
- O czym ty mówisz? Kto to w ogóle jest?
- No to jest ten Harry z One Direction, idiotko, nie udawaj, przecież widzę, że to ty – syknęła, domagając się odpowiedzi. Prawdziwej odpowiedzi. - A wczoraj oglądałaś jego zdjęcia w googlach!
- Sama jesteś idiotką. Naprawdę myślisz, że gdybym spotkała się z gwiazdą nic bym wam o tym nie powiedziała? – zapytałam jej, robiąc minę, jakby była totalną kretynką. – A teraz chodź, bo się spóźnimy.
Ruszyłam w stronę stacji, a Kate podążyła za mną. Przeszywała mnie wzrokiem.
- Czysty zbieg okoliczności, przecież na tym zdjęciu nic nie widać – stwierdziłam.
Jezusie…
- No ja cię już chyba trochę znam i wiem jak wyglądasz!
- Kate, daj już spokój.
Weszłam przez bramkę. Kate zaraz za mną.
- Mam ochotę zapalić – syknęłam.
- Nie palisz! – krzyknęła.
- Jak tylko będę chciała to wiesz, co możesz zrobić – uśmiechnęłam się niegrzecznie.
Po chwili siedziałyśmy już w drodze na Wembley. Kate nie odezwała się już do mnie słowem. Nie wiem, czy mi uwierzyła, czy też nie. Chciałam jej powiedzieć, ale to wszystko jest takie dziwne. Nie chciałam, żeby ktokolwiek wiedział.
- Kate? – powiedział cicho.
- Co? – syknęła.
- Spotkałam się wczoraj z Harrym Stylesem – powiedziałam. – Zadowolona?
Twarz Kate cała się rozpromieniła.
- Nie pierdol.
_________________________
jak zawsze ciekawie, fabula zaczyna sie nam rozpedzac:D
OdpowiedzUsuńdziękuję za komentarz <3
Usuńmam trochę do nadrabiania :D Sun ;*
OdpowiedzUsuńto nadrabiaj i pamiętaj tu zaglądać, żeby nie mieć zaległości :P
Usuń