środa, 8 maja 2013

PROLOGUE


Szumiało jej w głowie od nadmiaru alkoholu, który wlała w siebie podczas kolejnej imprezy u Kevina. Na jej czole pojawiły się krople potu, sapała ze zmęczenia po niemałym wysiłku. Zaczęło jej się robić niedobrze, żołądek wywijał fikołki, jakby właśnie zeszła z jakiejś karuzeli. Zepchnęła momentalnie z siebie nieznajomego chłopaka.
- Wystarczy – warknęła na niego.
Ten spojrzał na nią zdezorientowany, jednak odsunął się i zaczął zapinać guzik od spodni. Emily wstała z łóżka i podciągnęła getry, które miała zsunięte na kostkach. Opuściła bluzkę, rzucając niemiłe spojrzenie chłopakowi, z którym przyszła do jednej z sypialni w domu Kevina. Wybiegła na korytarz i od razu skierowała się w stronę łazienki. Przeklęła głośno, kiedy okazało się, że drzwi są zamknięte.
- Co ci jest? – zapytała ją Kate, kiedy do niej podeszła. – Nie wyglądasz za ciekawie.
- No żartujesz – prychnęła Emily, łapiąc się za brzuch. – Zaraz się porzygam.
Kate wybałuszyła na nią swoje zielone oczy. Głośno zaczęła się drzeć i pukać pięścią w drzwi.
- Wyłaź, otwieraj drzwi! – krzyczała wciąż okładając je pięściami. – No dalej!
Po kilku sekundach drzwi się otworzyły, a Emily wpadła do łazienki z ogromną prędkością, popychając chłopaka, który z niej wychodził. Też nie wyglądał za ciekawie. Emily opadła na kolana przed sedesem i momentalnie z jej ust wyleciało wszystko co wypiła i zjadła dzisiejszego wieczoru.
- Jesteś obrzydliwa – syknęła Kate. – Za każdym razem to samo.
Emily nie żałowała sobie. Praktycznie na każdej imprezie były z nią kłopoty. Załamana po zdradzie chłopaka, nie umiała się z tym uporać. Dziewczyna wstała i wyszła z małego pomieszczenia. Była lekko zmarznięta, pot na jej czole był zimny. Czuła się źle, bardzo źle. Zimne płytki na które opadła, przyprawiły ją o dreszcze. Kate czekała na nią przed łazienką. Spojrzała na nią przeszywającym na wylot spojrzeniem.
- Jesteś beznadziejna – mruknęła do niej.
- Wiem i naprawdę mało mnie do obchodzi – syknęła Emily, wycierając usta w rękaw beżowego sweterka, który właśnie na sobie miała.
- Em, błagam. Weź się w garść – szepnęła blondynka, łapiąc przyjaciółkę za ramiona.
Potrząsnęła ją, by ta na nią spojrzała.
- Nie umiem – szepnęła, kiedy w jej oczach pojawiły się łzy.
- Och, nie płacz, bo łamiesz mi serce – powiedziała szybko Kate, przygarniając ją do siebie i mocno ściskając. – Chodź, odwiozę cię do domu – dodała, odklejając się od niej.
- Dziękuję ci, Kate, ale nie – powiedziała Emily z wdzięcznością. – Przejdę się sama, chcę trochę pomyśleć. Nie mam wcale daleko, nie martw się – dodała. – Poza tym wolę wydobrzeć zanim dotrę do domu, bo naprawdę nie chcę, żeby rodzice zobaczyli mnie w tym stanie.
Kate uśmiechnęła się do niej pocieszająco. Kiwnęła głową i dała Emily buziaka na pożegnanie.
- Pożegnaj ode mnie Emmę i Rose – szepnęła i odeszła.
Skierowała się w stronę drzwi wyjściowych po drodze mijając kilku znajomych ze szkoły. Nie zwracała uwagi na nikogo i na nic, co ją otaczało. Szum w uszach był bardzo silny, przyprawiając ją o zawroty głowy. Potrzebowała świeżego powietrza. Pchnęła ciężkie, wejściowe drzwi i wyszła. Usiadła na schodku chowając twarz w dłoniach. Zaczęła płakać. Było jej tak cholernie źle. Chciała za wszelką cenę zapomnieć. Nie potrafiła sobie poradzić z problemami. Wciąż powracała do sytuacji sprzed kilku tygodni, kiedy przyłapała swojego chłopaka, Chrisa, na zdradzie. Wiedziała, że ma na kogo liczyć, miała trzy wspaniałe przyjaciółki, brata i siostrę, rodziców. Ciężko jej jednak było się z tym pogodzić. Nie potrafiła żyć normalnie. Chodziła na imprezy, by zapomnieć o bólu, pijąc, paląc, uprawiając seks z nieznajomymi. Nie mogła uwierzyć, że stała się wrakiem człowieka. Podniosła głowę i spojrzała w gwieździste niebo. Chłodny wiatr dmuchał w jej załzawioną twarz. Przeszły ją ciarki, więc owinęła się szczelniej swetrem. Wstała powoli, chwiejąc się. Szła powoli ulicą, patrząc na swoje stopy. Co chwilę ktoś szturchał ją ramieniem, bo nie patrzyła przed siebie. Weszła na pasy i momentalnie usłyszała przenikliwy odgłos hamowania i trąbienie auta. Nie zdążyła odwrócić głowy, poczuła okropny ból, powalający ją na zimny asfalt.

_________________________

2 komentarze: