Szumiało jej w głowie od nadmiaru
alkoholu, który wlała w siebie podczas kolejnej imprezy u Kevina. Na jej czole
pojawiły się krople potu, sapała ze zmęczenia po niemałym wysiłku. Zaczęło jej
się robić niedobrze, żołądek wywijał fikołki, jakby właśnie zeszła z jakiejś
karuzeli. Zepchnęła momentalnie z siebie nieznajomego chłopaka.
- Wystarczy – warknęła na niego.
Ten spojrzał na nią
zdezorientowany, jednak odsunął się i zaczął zapinać guzik od spodni. Emily
wstała z łóżka i podciągnęła getry, które miała zsunięte na kostkach. Opuściła
bluzkę, rzucając niemiłe spojrzenie chłopakowi, z którym przyszła do jednej z
sypialni w domu Kevina. Wybiegła na korytarz i od razu skierowała się w stronę
łazienki. Przeklęła głośno, kiedy okazało się, że drzwi są zamknięte.
- Co ci jest? – zapytała ją Kate,
kiedy do niej podeszła. – Nie wyglądasz za ciekawie.
- No żartujesz – prychnęła Emily,
łapiąc się za brzuch. – Zaraz się porzygam.
Kate wybałuszyła na nią swoje
zielone oczy. Głośno zaczęła się drzeć i pukać pięścią w drzwi.
- Wyłaź, otwieraj drzwi! –
krzyczała wciąż okładając je pięściami. – No dalej!
Po kilku sekundach drzwi się
otworzyły, a Emily wpadła do łazienki z ogromną prędkością, popychając
chłopaka, który z niej wychodził. Też nie wyglądał za ciekawie. Emily opadła na
kolana przed sedesem i momentalnie z jej ust wyleciało wszystko co wypiła i
zjadła dzisiejszego wieczoru.
- Jesteś obrzydliwa – syknęła
Kate. – Za każdym razem to samo.
Emily nie żałowała sobie.
Praktycznie na każdej imprezie były z nią kłopoty. Załamana po zdradzie
chłopaka, nie umiała się z tym uporać. Dziewczyna wstała i wyszła z małego
pomieszczenia. Była lekko zmarznięta, pot na jej czole był zimny. Czuła się
źle, bardzo źle. Zimne płytki na które opadła, przyprawiły ją o dreszcze. Kate
czekała na nią przed łazienką. Spojrzała na nią przeszywającym na wylot
spojrzeniem.
- Jesteś beznadziejna – mruknęła
do niej.
- Wiem i naprawdę mało mnie do
obchodzi – syknęła Emily, wycierając usta w rękaw beżowego sweterka, który
właśnie na sobie miała.
- Em, błagam. Weź się w garść –
szepnęła blondynka, łapiąc przyjaciółkę za ramiona.
Potrząsnęła ją, by ta na nią
spojrzała.
- Nie umiem – szepnęła, kiedy w
jej oczach pojawiły się łzy.
- Och, nie płacz, bo łamiesz mi
serce – powiedziała szybko Kate, przygarniając ją do siebie i mocno ściskając.
– Chodź, odwiozę cię do domu – dodała, odklejając się od niej.
- Dziękuję ci, Kate, ale nie –
powiedziała Emily z wdzięcznością. – Przejdę się sama, chcę trochę pomyśleć.
Nie mam wcale daleko, nie martw się – dodała. – Poza tym wolę wydobrzeć zanim
dotrę do domu, bo naprawdę nie chcę, żeby rodzice zobaczyli mnie w tym stanie.
Kate uśmiechnęła się do niej
pocieszająco. Kiwnęła głową i dała Emily buziaka na pożegnanie.
- Pożegnaj ode mnie Emmę i Rose –
szepnęła i odeszła.
Skierowała się w stronę drzwi
wyjściowych po drodze mijając kilku znajomych ze szkoły. Nie zwracała uwagi na
nikogo i na nic, co ją otaczało. Szum w uszach był bardzo silny, przyprawiając
ją o zawroty głowy. Potrzebowała świeżego powietrza. Pchnęła ciężkie, wejściowe
drzwi i wyszła. Usiadła na schodku chowając twarz w dłoniach. Zaczęła płakać.
Było jej tak cholernie źle. Chciała za wszelką cenę zapomnieć. Nie potrafiła
sobie poradzić z problemami. Wciąż powracała do sytuacji sprzed kilku tygodni,
kiedy przyłapała swojego chłopaka, Chrisa, na zdradzie. Wiedziała, że ma na
kogo liczyć, miała trzy wspaniałe przyjaciółki, brata i siostrę, rodziców. Ciężko jej
jednak było się z tym pogodzić. Nie potrafiła żyć normalnie. Chodziła na
imprezy, by zapomnieć o bólu, pijąc, paląc, uprawiając seks z nieznajomymi. Nie
mogła uwierzyć, że stała się wrakiem człowieka. Podniosła głowę i spojrzała w
gwieździste niebo. Chłodny wiatr dmuchał w jej załzawioną twarz. Przeszły ją
ciarki, więc owinęła się szczelniej swetrem. Wstała powoli, chwiejąc się. Szła
powoli ulicą, patrząc na swoje stopy. Co chwilę ktoś szturchał ją ramieniem, bo
nie patrzyła przed siebie. Weszła na pasy i momentalnie usłyszała przenikliwy
odgłos hamowania i trąbienie auta. Nie zdążyła odwrócić głowy, poczuła okropny
ból, powalający ją na zimny asfalt.
_________________________
Bardzo ciekawe *-* Sama piszesz czy tłumaczysz ? C:
OdpowiedzUsuńdziękuję, sama piszę :) :*
Usuń