piątek, 3 maja 2013

IMAGIN ONE


Harry Styles.

Stałaś tam już wiele godzin. Było Ci niedobrze, ale chciałaś wytrwać do tego momentu, tak długo na to czekałaś... Tak bardzo chciałaś go zobaczyć, Twoje marzenie w końcu zostanie spełnione. Po niedługim czasie w końcu nadjechał autobus. Wszystkie dziewczyny, które stały przed hotelem wrzeszczały, piszczały, pchały się i deptały Ci stopy. Ale zauważyłaś kruczoczarne włosy postawione na żel, a zaraz za nimi seksowny nieład loków. TO ON. Nie interesowało Cię już nic oprócz niego. Stanęłaś na palcach, ale niewiele mogłaś zobaczyć. Byłaś tak bardzo zdeterminowana. Wepchnęłaś się w tłum i po niedługiej chwili byłaś już przy barierce. Spojrzałaś na niego. Był taki idealny... Mogłabyś go zgwałcić tu i teraz. Ale to było takie nierealne, takie nieosiągalne... Wyciągnęłaś telefon z kieszeni, bo chciałaś z nim zdjęcie... Ale po chwili go jednak schowałaś, bo zdjęcie to zdecydowanie za mało. Tak bardzo go kochasz, zdjęcie to nie jest to, czego tak bardzo pragniesz... Pragniesz go przytulić, pocałować... Wąchać jego ciało, włosy... Uchwyciłaś przez ułamek sekundy jego wzrok, zrobiło Ci się jeszcze goręcej. Nie zastanawiając się, przeskoczyłaś przez barierki. Kątem oka zauważyłaś, że ochroniarze już pędzą w Twoją stronę, lecz nie obchodziło Cię to. Zrobiłaś kilka błyskawicznych kroków i rzuciłaś się na niego. To był on. Taki jakiego znasz. Każdy jego kawałeczek. Harry Styles. Odepchnął Cię i spojrzał na Ciebie zdezorientowany. Wyszeptałaś po cichutku jak bardzo go kochasz i łzy szczęścia poleciały Ci po policzkach... Przygarnął Cię do swojego torsu mocno ściskając. Złapał Cię za rękę.
- Ja też Ciebie kocham - szepnął w Twoje włosy, a Ciebie przeszły ciarki.
Wiedziałaś, że mówi tak każdej fance, ale Ty go kochałaś nie tylko jako swojego idola. Chciałabyś spędzić z nim całe życie. Nie obchodziło Cię to, że go nie znasz. To nie miało znaczenia. Uczucie to było silniejsze od Ciebie. Czułaś się w jego ramionach wspaniale, wydawało Ci się, że ta chwila trwa wiecznie.
- Wejdź do hotelu tylnymi drzwiami, porozmawiam z ochroniarzem, wpuści Cię - szepnął, a Tobie wszystkie włoski na całym Ciele stanęły dęba.
Odsunęłaś się od niego i uśmiechnęłaś się szeroko. Nie wierzyłaś w to, co się dzieje. Odeszłaś od niego, bo wiedziałaś, że zaraz i tak ochroniarze Cię wyprowadzą za barierki. Obserwowałaś każdy jego ruch do hotelu. Machał do fanek, ale nie robił sobie z nimi zdjęć i nie rozdawał autografów. Podszedł do ochroniarza i szepnął mu coś. On wypatrzył Ciebie wzrokiem i kiwnął głową do Harry'ego pokazując, że rozumie. Przepchnęłaś się przez tłum i odeszłaś od grupy rozszalałych fanek. Obeszłaś hotel. Czekał na Ciebie już ochroniarz. Otworzył Ci drzwi, a Ty przeszłaś przez nie speszona. Rozejrzałaś się, byłaś w jakimś małym pomieszczeniu. Ochroniarz zamknął drzwi. Byłaś tam sama. Serce biło Ci mocno, miałaś nawet wrażenie, że jego bicie odbija się echem po pomieszczeniu. Wzdrygnęłaś się, bo nagle otworzyły się drzwi. Stał w nich Harry. Twój Harry. Nie wierzyłaś, rozpłakałaś się. Znów pobiegłaś do niego i rzuciłaś się mu na szyję.
- Już dobrze - uspokajał się.
- Tak bardzo Cię kocham - szepnęłaś.
- Wiem, widzę - zaśmiał się i pogłaskał Cię po głowie. - Chodź na górę.
Odsunęłaś się od niego i poszłaś za nim. Doszliście do windy. Byłaś totalnie rozsypana. Nie wiedziałaś, co się dzieje. Nie wierzyłaś w to. Zamiast rozmawiać z nim, szłaś cicho, nie odzywając się. Stanęłaś w kącie windy, spojrzałaś na niego. Był taki idealny. Uśmiechnął się niegrzecznie i odpiął jeden guzik od koszuli. Podszedł do Ciebie i Cię przytulił. Było Ci tak dobrze w jego ramionach. Musnął Twoją szyję.
- Jesteś piękna, wiesz? - szepnął.
Zadrżałaś. Nie odpowiedziałaś. Spojrzał Ci w oczy, a po chwili zatopił się powoli w Twoich ustach. Nie wierzyłaś w to, co się dzieje. HARRY STYLES CIĘ CAŁUJE. Jak to możliwe... Jak do tego doszło... Całowaliście się coraz namiętniej. Objął Cię w pasie i mocno przytulił do siebie. Po chwili jednak się odsunął, a drzwi windy rozsunęły się. Poprawiłaś włosy i wyszłaś za nim z windy. Przeszedł kawałek korytarza i wszedł do pokoju. Prawdopodobnie był tu już wcześniej, bo wiedział doskonale gdzie co jest. Z momentem zatrzaśnięcia się drzwi hotelowych za Tobą, rzucił się na Ciebie, namiętnie całując. Przycisnął Cię do ściany całym swoim ciałem. Całowaliście się, nie odważyłaś się zrobić nic innego. Po chwili jednak odpiął pasek od swoich spodni, a później koszulę. Robił to wszystko, nie przerywając całowania. Złapał za końcówkę Twojej bluzki, jednak nic nie zrobił. Wyraźnie czekał na jakiś znak, że może to zrobił. Kiwnęłaś delikatnie głową, a on momentalnie ją z Ciebie zdjął. Miałaś na sobie różowy stanik. Pociągnął Cię w stronę łóżka. Czuł, że jesteś już bardzo nieśmiała, więc sam zdjął z siebie rzeczy, został w samych bokserkach. Spojrzał Ci w oczy.
- Naprawdę tego chcesz? - zapytał, łapiąc Cię w pasie.
Kiwnęłaś głową. Pocałował Cię, tym razem delikatnie i romantycznie.
Odpiął guziki przy Twoich krótkich spodenkach i po chwili je z Ciebie zsunął. Pocałował Cię w szyję. Byłaś w niebie. Pociągnął Cię w stronę łóżka, po chwili pchnął Cię na nie i położył się na Tobie, znów się namiętnie całowaliście. Chciałaś by nigdy się to nie skończyło. Całował się po szyi, biuście, brzuchu. Delikatnie zsunął Twoje majtki. Po chwili było słychać przyśpieszenie Waszych oddechów. Byłaś w niebie. BYŁAŚ W NIEBIE Z WYMARZONYM CHŁOPAKIEM.

...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz